Ogl膮daj膮c wystaw臋 prac Aliny Zachariasz - Kuciakowskiej..., 7.09.2011r. PDF Drukuj Email

Ka偶da pr贸ba opisu dzie艂a malarskiego natrafia na trudno艣膰, jaka wynika, z nieprzystawalno艣ci s艂owa wzgl臋dem jako艣ci dozna艅, kt贸rych bezpo艣rednio do艣wiadcza ludzkie oko. By przybli偶y膰 prawd臋 kszta艂tu, linii i koloru - tego, co za spraw膮 plastycznych 艣rodk贸w wyrazu jest nam dane wprost, nasza wypowied藕 cz臋sto musi dociera膰 a偶 do granic poezji.

Szukamy metafor a to, co widzimy staramy si臋 por贸wna膰 z czym艣, co jest nam znane, przy czym bardzo cz臋sto podobne usi艂owania zdaj膮 si臋 daremne, jak pr贸by przenikni臋cia dotykiem na drug膮 stron臋 lustra. Jednak dzie艂a sztuki przemawiaj膮 do nas i zdaje si臋, 偶e oczekuj膮 naszej odpowiedzi. W ka偶dym razie przyj艣膰 do galerii, powiedzie膰 鈥 ciekawe, mo偶e nawet pi臋kne (C贸偶 to dzisiaj znaczy?) - wydaje si臋 ma艂o.

Zwiedzaj膮c wystaw臋 prac Aliny Zachariasz-Kuciakowskiej trudno przej艣膰 oboj臋tnie wobec grafik i rysunk贸w, w kt贸rych wielka wra偶liwo艣膰 i afirmacja 艣wiata 艂膮cz膮 si臋 z intuicj膮, oraz do艣wiadczeniem tw贸rczym. Subtelno艣膰 i konsekwencja, inteligencja i pasja - oto to s艂owa, jakie zdaj膮 si臋 nasuwa膰 w zwi膮zku z ekspozycj膮. Zatroskanie o krucho艣膰 przedmiotu, zarazem ciekawo艣膰 jego tajemnicy, 艂膮cz膮 si臋 w zgromadzonych pracach z jasno艣ci膮 konstrukcji i tradycyjnym potraktowaniem 艣rodk贸w warsztatowych. Autorka zdaje si臋 nieufna wobec nowoczesnych trend贸w i wyznaje, 偶e bliski jest jej nurt polskiej szko艂y grafiki z lat pi臋膰dziesi膮tych XX wieku. Wspomina tw贸rczo艣膰 J贸zefa Gielniaka, jego linoryty 鈥 zatem nie znajdziemy na gorlickiej wystawie bezdusznych ekstrawagancji, agresywnych eksperyment贸w, a zachwyc膮 nas raczej liryczne zamglenia p艂aszczyzn, niepok贸j powietrza, sylwetki przedmiot贸w jakby otulone przejrzysta materi膮.

Na szczeg贸ln膮 uwag臋 zas艂uguje cykl pasteli w zgaszonych kolorach. Te prace zdaj膮 si臋 dotyka膰 najbardziej pierwotnych prawd natury ludzkiej. Si臋gaj膮 w g艂膮b, ku archetypom jak gdyby ods艂aniaj膮c prastar膮 艣wiadomo艣膰, kt贸ra zbudzi艂a si臋 nie tylko z 偶ywio艂贸w ziemi, ognia, wody i powierza, ale tak偶e z pierwszego zmieszania 艣wiat艂a i ciemno艣ci. Przed nami cz艂owiek i jego los a tak偶e moce natury - okaleczone, schylone, ale niezniszczalne i budz膮ce nadziej臋 wiecznego powrotu. Pastel 艢mier膰 starego d臋bu ukazuje pie艅 drzewa, p膮czkuj膮cy 鈥瀖imo wszystko鈥 ga艂膮zkami 艣wiat艂a. Jakim艣 niezwyk艂ym nat臋偶eniem pulsuj膮 te prace, chocia偶 ich powierzchni臋 przes艂ania zwiewny, nieuchwytny woal. Wszystko co widzimy, a wi臋c co istnieje, ods艂ania si臋 zawsze jak gdyby z ukrycia, wi臋c by odda膰 prawd臋 - ow膮 aletheia artystka wskazuje moment wychodzenia z mroku, zrzucania zas艂ony.

Kolor pe艂ni w tych pracach osobliw膮 funkcj臋 - nie jest no艣nikiem informacji o barwie przedmiot贸w, nie buduje g艂臋bi ani perspektywy, lecz funduje struktur臋 kompozycji na r贸wni z kontrastem i bogat膮 faktur膮. W pracy Szczelina per艂owa 偶贸艂cie艅 daje kulminacj臋 艣wiat艂a (prze艣wit przez chropawe masy) ale nie ma to nic z ze studium pejza偶u. Nas zachwyca, jak ta jasna plama zosta艂a po艂o偶ona - trzeba patrze膰 z bliska, wnikn膮膰 w rozedrgany 艣lad uderze艅 kredki, l艣ni膮c膮 wibracj臋 powierzchni.

Zawi艂o艣膰 fiolet贸w i kolory ziemi, motywy ro艣linne, spl膮tane korzenie, 鈥瀗iezdarne鈥 budowle - to wizja podziemnej krypty bieckiego klasztoru ukazana w cyklu prac zatytu艂owanym Bramy raju. Pobrzmiewa w nich memento mori, powraca motyw vanitas. Czy gr贸b jest na prawd臋 bram膮 do wieczno艣ci? Bo mo偶e ca艂a ziemia jest jak kretowisko mogi艂, ponur膮 drog膮 w g艂膮b, miast wie偶y Babel.

Ale tak偶e tutaj kolor jest bardzo oszcz臋dny i za艂o偶ony przez artystk臋 w spos贸b arbitralny i stoi na r贸wni albo ca艂kiem obok waloru, kreski, niuans贸w faktury.

Pewna 鈥瀕iteracko艣膰鈥 wi臋kszo艣ci tych prac w niczym nie pozbawia ich plastycznej dyscypliny. Konstrukcyjny 艂ad i zwi臋z艂o艣膰 syntezy powoduj膮, 偶e ka偶da z nich doskonale obroni艂aby si臋 jako kompozycja abstrakcyjna. Je艣li poprzez tytu艂 artysta sugeruje nam okre艣lone przes艂anie, nie nale偶y tego ignorowa膰 cho膰, jak wiadomo, dzie艂o malarskie przemawia do nas w艂asnymi 艣rodkami wyrazu. Utwory muzyczne te偶 nieraz maj膮 tytu艂y i zwi膮zan膮 z nimi pewn膮 semantyk臋. Tre艣ci przedmiotowe i sugestie znacze艅 obecne w omawianych pracach, s膮 bezb艂臋dnie wplecione w ich klarown膮 struktur臋 plastyczn膮.

Dal pe艂na melancholii ukazana w poziomych zag臋szczeniach linii, zdaje si臋 ujawnia膰 (a mo偶e odkrywa膰) jak膮艣 nieuchronn膮 samotno艣膰 ka偶dego ludzkiego istnienia. Praca Dwa brzegi to, jak artystka wyznaje, motyw przemijania. Rytmiczne przenikanie falistych plam 艣wiat艂a, subtelne bry艂y, kt贸re 艣wiec膮 jak gdyby przez mg艂臋, wprowadzaj膮 nas w jazzowy klimat Chicka Corei i miejskich kadr贸w z film贸w Petera Bogdanovicha. Te mgliste p艂aszczyzny, motywy postaci ukazanych w rozproszonym 艣wietle, nowoczesne przestrzenie z wyra藕n膮 aluzj膮 do architektury XX wieku (prace Exodus, Czekaj膮c) ewokuj膮 nastr贸j egzystencjalnego niepokoju. Jest wielkim darem uchwyci膰 jakby k膮tem oka - w strukturze linii, przez melodi臋 kszta艂tu - pewien nieuchwytny klimat swego czasu - rozpozna膰 go jako sens uniwersalny - jak mit wsp贸艂czesno艣ci.

Praca zatytu艂owana Moje twoje skrzyd艂a cho膰 zdaje si臋 intymnym wyznaniem, zachwyca sw膮 mistern膮 mikrostruktur膮 linii, utkan膮 z delikatnych ci臋膰 i zarysowa艅.

Mogliby艣my spyta膰, co tak na naprawd臋 nurtuje autork臋, na jakie pytanie stara si臋 znale藕膰 odpowied藕? Czy 藕r贸d艂em jej pasji i natchnieniem tw贸rczym jest zachwyt, ciekawo艣膰, a mo偶e te偶 przekora - ch臋膰 walki z oporem tworzywa. Czy chce rozpozna膰 struktur臋 cienia, narysowa膰 lekko艣膰, wywa偶y膰 proporcje 艣wiat艂a i ciemno艣ci? Czy artystka delektuje si臋 przedmiotem, samym aktem tw贸rczym, czy chce co艣 wykrzycze膰, zostawi膰 po sobie 艣lad?

A mo偶e nie trzeba by膰 zbyt dociekliwym? Kiedy艣 napisano, 偶e obraz nie jest rzecz膮 鈥瀌o-czego艣鈥, jak buty s膮 鈥瀌o chodzenia鈥, a st贸艂 鈥瀌o pisania鈥. I cho膰 mo偶e nie istnieje ca艂kiem bezinteresownie, nie da si臋, zamkn膮膰 w definicji, obja艣ni膰 poprzez 鈥瀎unkcj臋鈥 ani 鈥瀢yt艂umaczy膰鈥. A mo偶e przedmioty, kt贸re spotykamy w galerii s膮 tylko po to by, stawia膰 pytania? O r贸偶y powiedziano 偶e jest, bo jest i dotyczy to tak偶e dzie艂 sztuki. Mo偶na pr贸bowa膰 o niej m贸wi膰, ale czasem nie jest to konieczne.

Pawe艂 Nowicki